Jak usunąć śnieg z paneli fotowoltaicznych? Bezpieczny poradnik 2025

Redakcja 2025-04-23 11:16 | Udostępnij:

Właściciele instalacji fotowoltaicznych zimą stają przed nie lada dylematem – co zrobić, gdy na drogocennych modułach zalega biała pokrywa? Zagadnienie Jak usunąć śnieg z paneli fotowoltaicznych budzi wiele pytań, bo choć intuicja podpowiada "usunąć", to odpowiedź wcale nie jest prosta. Najkrócej rzecz ujmując: śnieg z paneli fotowoltaicznych można usunąć, ale nie zawsze jest to konieczne ani bezpieczne, a kluczowe jest rozważenie kąta nachylenia, ilości śniegu i potencjalnych zagrożeń, często czekając na naturalne zsuwanie się lub stosując bezpieczne metody bez wchodzenia na dach. Podjęcie niewłaściwych kroków może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Jak usunąć śnieg z paneli fotowoltaicznych

Analiza wpływu śniegu na produkcję energii z instalacji fotowoltaicznych pokazuje, że nie zawsze mamy do czynienia z dramatem, który mógłby zrujnować zimowy bilans energetyczny. Badania sprzed kilku lat dostarczyły ciekawe dane, które warto wziąć pod uwagę. Okazuje się, że roczne spadki wydajności systemu związane z zalegającym śniegiem są często mniejsze niż byśmy przypuszczali.

Rodzaj wpływu Średni roczny spadek wydajności Dodatkowe uwagi
Śnieg zalegający na panelach PV 1% do 3.5% W skali roku; lokalne warunki mogą wpływać na większe straty w krótkich okresach
Kilka cm pokrywy śnieżnej Może znacząco ograniczyć dostęp promieni słonecznych Krótkoterminowy wpływ na produkcję, potencjalnie do kilkunastu procent w danym momencie pokrycia
Intensywne opady śniegu Ryzyko przeciążenia konstrukcji Konieczność monitorowania grubości pokrywy
Panele pod kątem 20-30 stopni Zazwyczaj samoistne osuwanie się śniegu Naturalny mechanizm samooczyszczania ograniczający straty
Panele pod kątem 45 stopni Lepsze samoistne usuwanie śniegu Zalecane w obszarach z częstszymi, obfitymi opadami

Choć te dane sugerują, że wpływ śniegu w skali całego roku nie jest gigantyczny, to nie można bagatelizować krótkoterminowych efektów i ryzyka przeciążenia konstrukcji. Faktycznie, podczas obfitych opadów, nawet niewielka kilkucentymetrowa warstwa białego puchu może na pewien czas zablokować dostęp słońca do ogniw, znacząco obniżając chwilową produkcję, a cięższy, mokry śnieg stanowi realne obciążenie dla dachu i konstrukcji nośnej instalacji, wymagając wzmożonej czujności i czasem interwencji. To trochę jak z decyzją, czy wyjść po chleb podczas śnieżycy – czasem po prostu lepiej poczekać, ale czasami potrzeba zmusza do działania, choć z zachowaniem wszelkiej ostrożności.

Bezpieczne metody usuwania śniegu z paneli fotowoltaicznych

Kiedy już zapadnie decyzja o usunięciu białego puchu z naszych paneli fotowoltaicznych, absolutnym priorytetem staje się bezpieczeństwo – zarówno nasze, jak i instalacji. Wchodzenie na oblodzony lub ośnieżony dach bez odpowiedniego zabezpieczenia to proszenie się o kłopoty. To tak, jakbyśmy próbowali żonglować rozgrzanymi pogrzebaczami – może się udać, ale ryzyko jest ogromne, a potencjalne obrażenia odstraszają nawet najbardziej zuchwałych. Pamiętajmy, że upadek z wysokości kilku metrów rzadko kończy się jedynie siniakiem.

Zobacz także: Fotowoltaika 50 kW: ile paneli potrzeba w 2025?

Jedną z najbezpieczniejszych i często zalecanych metod jest użycie dedykowanych, teleskopowych narzędzi z miękkimi końcówkami. Chodzi o szczotki lub gumowe ściągaczki, które pozwalają dosięgnąć panele z poziomu ziemi lub bezpiecznej drabiny, eliminując potrzebę wchodzenia na dach. Ważne, aby końcówka narzędzia była wykonana z materiałów, które nie porysują delikatnej powierzchni szkła modułu, co mogłoby pogorszyć jego wydajność lub nawet uszkodzić. Zwykła miotła z twardym włosiem może wyrządzić więcej szkody niż pożytku, działając jak papier ścierny dla powłok antyrefleksyjnych.

Inną opcją, zwłaszcza gdy śnieg jest sypki i nieprzemarznięty, może być delikatne strącanie go z paneli za pomocą długiej tyczki, również z miękkim zakończeniem. Delikatność to słowo klucz; agresywne uderzenia mogą spowodować mikrouszkodzenia ogniw lub ramy modułu, niewidoczne gołym okiem od razu, ale prowadzące do problemów w przyszłości. To trochę jak z delikatnym mechanizmem zegarka – obchodzimy się z nim ostrożnie, by służył latami.

Niektórzy rozważają użycie ciepłej wody. Tutaj należy zachować szczególną ostrożność. Chociaż ciepła woda teoretycznie rozpuściłaby śnieg, nagła zmiana temperatury powierzchni panelu – który może być bardzo zimny – może prowadzić do szoku termicznego i uszkodzenia, na przykład pęknięć szyby. Zamiast ciepłej wody, jeśli już chcemy wspomóc proces, lepiej zastosować niewielką ilość letniej wody, ale tylko w ostateczności i tylko na małej powierzchni testowej, obserwując reakcję panelu. Jednak specjaliści zazwyczaj odradzają tę metodę z uwagi na ryzyko. Pamiętajmy też, że woda może natychmiast zamarznąć, tworząc niebezpieczną ślizgawkę.

Zobacz także: Fotowoltaika 8 kW: Ile paneli potrzebujesz w 2025?

Bezwzględnie zakazane jest używanie narzędzi metalowych, ostrych przedmiotów, a także skrobaczek czy łopat, które nie są przeznaczone do paneli PV. Nawet najmniejsze zarysowanie powierzchni szkła ogranicza ilość docierającego światła słonecznego i może stać się punktem koncentracji naprężeń prowadzących do większych uszkodzeń w przyszłości. To jak używanie noża do czyszczenia okien – niby coś usuwa, ale zostawia trwałe, szpecące ślady.

Nigdy, przenigdy nie próbujemy stawać ani chodzić po panelach fotowoltaicznych. Panele nie są przeznaczone do przenoszenia ciężaru ciała człowieka. Zdeptanie panelu z pewnością skończy się jego uszkodzeniem, które wyłączy go z produkcji energii, a wymiana pojedynczego modułu to spory koszt i skomplikowana operacja. To po prostu proszenie się o natychmiastowy rachunek za błąd.

Najbardziej rekomendowanym podejściem do usuwania śniegu z paneli jest działanie z ziemi lub z solidnej, stabilnej drabiny. W przypadku dachów spadzistych, gdzie dostęp jest utrudniony, a ryzyko upadku wysokie, często najbezpieczniejszą opcją jest cierpliwe czekanie. Zjawisko samooczyszczania, o którym powiemy więcej później, często załatwia sprawę za nas. Czasem mądrość polega na nie robieniu nic, zamiast robić coś głupiego.

Jeśli instalacja jest duża, skomplikowana, a dostęp wyjątkowo trudny lub jeśli czujemy się niepewnie wykonując takie prace na wysokości, warto rozważyć zatrudnienie profesjonalnej firmy. Specjaliści dysponują odpowiednim sprzętem, ubezpieczeniem i doświadczeniem w pracy na wysokości oraz z delikatnymi komponentami. Choć wiąże się to z kosztem, jest to koszt warty poniesienia dla własnego bezpieczeństwa i ochrony inwestycji. Koszt takiej usługi może być zróżnicowany, ale często oscyluje w granicach kilkuset złotych za interwencję, w zależności od wielkości instalacji i stopnia skomplikowania prac. Biorąc pod uwagę potencjalny koszt uszkodzenia panelu (od kilkuset do ponad tysiąca złotych za sztukę) lub co gorsza, leczenia po upadku, jest to kwota warta rozważenia. Pamiętajmy, że nawet niewielki uszczerbek na zdrowiu, nie mówiąc o trwałym kalectwie, ma cenę nieporównywalnie wyższą niż najwyższy rachunek za profesjonalne odśnieżanie.

Rozważając profesjonalne odśnieżanie paneli, upewnijmy się, że wybrana firma ma doświadczenie w pracy z panelami fotowoltaicznymi i posiada odpowiednie polisy ubezpieczeniowe, które pokryją ewentualne szkody. Poprośmy o referencje i zapoznajmy się z ich metodami pracy. Unikajmy "złotych rączek", które oferują podejrzanie niskie ceny, bo często idzie to w parze z brakiem wiedzy o specyfice paneli i ryzykiem uszkodzenia. Takie działanie prewencyjne przed wyborem wykonawcy może nas uchronić przed poważnymi problemami w przyszłości. Mądry Polak przed szkodą.

Ważnym aspektem bezpiecznego usuwania śniegu z instalacji fotowoltaicznych jest również wyłączenie instalacji przed rozpoczęciem prac. Chociaż panele same w sobie nie generują prądu, gdy są pokryte śniegiem i nie dociera do nich światło słoneczne, obwody nadal mogą być pod napięciem. Profesjonaliści zawsze dbają o to, aby system był całkowicie odłączony przed dotknięciem czegokolwiek. Nigdy nie ryzykujmy kontaktu z elementami instalacji elektrycznej na dachu, zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych, co do których nie mamy absolutnej pewności co do statusu zasilania.

Pamiętajmy, że celem jest usunięcie śniegu minimalnym nakładem pracy i ryzyka. Wiele instalacji zimą i tak generuje znacznie mniej energii ze względu na krótsze dni i niższe kąty padania słońca. Potencjalny zysk z szybszego usunięcia śniegu, wyrażający się w dodatkowych kilku kWh energii w ciągu kilku godzin czy dni, często blednie w obliczu ryzyka upadku lub kosztów naprawy uszkodzonych paneli. To trochę jak gonienie króliczka – wysiłek i ryzyko mogą być niewspółmierne do nagrody.

Stosowanie metod bezpiecznych, bezwzględnie odrzucanie pomysłów potencjalnie szkodliwych dla paneli (jak twarde skrobaki czy gorąca woda) oraz trzeźwa ocena ryzyka związanego z pracą na wysokości to podstawa. Jeśli tylko możemy, poczekajmy aż śnieg zsunie się sam lub użyjmy narzędzi pozwalających działać z bezpiecznej pozycji. Każda instalacja fotowoltaiczna to długoterminowa inwestycja, której ochronę powinniśmy stawiać ponad chęć maksymalizacji chwilowej produkcji w trudnych warunkach zimowych.

W przypadku dachów płaskich lub instalacji naziemnych, gdzie dostęp jest łatwiejszy, ryzyko związane z pracą na wysokości jest znacznie niższe, ale nadal obowiązują zasady dotyczące delikatności narzędzi i unikania stąpania po modułach. Nawet na ziemi łatwo jest przypadkowo uderzyć panel zbyt mocno lub użyć niewłaściwego sprzętu. Zawsze podchodźmy do zadania z ostrożnością i szacunkiem dla delikatnej technologii, którą mamy przed sobą.

Ryzyko i zagrożenia podczas odśnieżania paneli PV

Decyzja o odśnieżaniu paneli fotowoltaicznych niesie ze sobą nie tylko potencjalne korzyści w postaci zwiększonej produkcji energii, ale także szereg zagrożeń. Jednym z kluczowych problemów jest po prostu zalegający śnieg sam w sobie. Nawet lekki, sypki śnieg ma swoją wagę, a gdy staje się mokry lub zmrożony, jego masa potrafi znacząco wzrosnąć. Gruba warstwa mokrego śniegu, powiedzmy o grubości 30 cm, może ważyć kilkadziesiąt kilogramów na metr kwadratowy dachu. Dla instalacji o powierzchni kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów kwadratowych, mówimy o obciążeniu liczonym w tonach.

Główne ryzyko związane z zalegającym śniegiem na panelach fotowoltaicznych to właśnie zwiększenie obciążenia konstrukcji wsporczych paneli oraz samego dachu, na którym są zamontowane. Dachy, zwłaszcza starsze lub te o mniej solidnej konstrukcji, są projektowane na określone obciążenia. Instalacja PV dodaje już pewien ciężar, a dołożenie do tego sporej ilości śniegu może przekroczyć normy bezpieczeństwa. W skrajnych, choć na szczęście rzadkich sytuacjach, może to prowadzić do uszkodzenia poszycia dachu, deformacji więźby, a nawet zawalenia się fragmentu lub całości konstrukcji. Takie scenariusze, choć brzmią jak film katastroficzny, zdarzały się w przeszłości w regionach o szczególnie intensywnych opadach śniegu i podnoszą kwestię bezpiecznego usuwania śniegu z instalacji fotowoltaicznych na czoło zimowych priorytetów.

Drugi, nie mniej istotny zestaw zagrożeń, wiąże się bezpośrednio z samym procesem usuwania śniegu z paneli PV. Wiele instalacji znajduje się na dachach budynków mieszkalnych, gospodarczych czy komercyjnych. Dostęp do paneli umieszczonych na wysokości jest trudny i niebezpieczny sam w sobie, niezależnie od pogody. Zimą dochodzi do tego ryzyko poślizgnięcia się na śniegu, lodzie lub po prostu na mokrej powierzchni dachu, nawet po usunięciu śniegu. Upadek z wysokości, nawet kilku metrów, może zakończyć się poważnymi złamaniami, urazami głowy lub kręgosłupa, a w najgorszym przypadku śmiercią. Nie bądźmy superbohaterami z zerową grawitacją; bądźmy odpowiedzialni.

Używanie drabin, zwłaszcza na śliskiej powierzchni, dodatkowo potęguje ryzyko. Drabina może się przewrócić, ześlizgnąć lub uszkodzić rynnę czy krawędź dachu, tracąc stabilność w najmniej oczekiwanym momencie. Praca z wysokości wymaga odpowiedniego sprzętu, doświadczenia i asekuracji. W Polsce statystyki wypadków przy pracach na wysokościach, w tym związanych z dachem, są zatrważające. Niestety, wiele osób lekceważy podstawowe zasady bezpieczeństwa.

Równie poważne jest ryzyko uszkodzenia samych paneli podczas prób usuwania śniegu. Panele są pokryte hartowanym szkłem, które jest wytrzymałe na gradobicie czy typowe obciążenia wiatrem i śniegiem (w granicach norm), ale jest wrażliwe na punktowe uderzenia i zarysowania. Użycie nieodpowiedniego narzędzia, jak wspomniano wcześniej, twardej szczotki, łopaty, metalowego przedmiotu, a nawet plastikowej szufli o ostrych krawędziach, może porysować lub pęknąć szybę, a co gorsza, spowodować mikropęknięcia w krzemowych ogniwach pod spodem. Takie uszkodzenia często nie są widoczne od razu, ale w przyszłości mogą prowadzić do hotspotów (przegrzewających się miejsc), spadku wydajności panelu, a nawet jego całkowitego zniszczenia. Koszt wymiany uszkodzonego modułu (ok. 500-1500 zł w zależności od modelu i mocy, plus koszty pracy) może być wielokrotnie wyższy niż potencjalny zysk z szybszego odśnieżania. To klasyczny przykład oszczędzania na zapałkach, które pali cały las.

Dodatkowe ryzyko stwarzają potencjalne problemy elektryczne. Panele fotowoltaiczne nawet bez bezpośredniego dostępu do słońca mogą generować pewne napięcie. Chociaż inwerter zazwyczaj się wyłącza przy niskim nasłonecznieniu, w niektórych przypadkach, na przykład uszkodzenia kabla lub złączki, istnieje ryzyko porażenia prądem, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z wilgocią, śniegiem czy lodem. Mokre ubranie czy rękawice przewodzą prąd. Manipulowanie przy panelach, ich ramie czy okablowaniu w warunkach zimowych, bez upewnienia się o pełnym wyłączeniu instalacji po stronie DC, jest bardzo niebezpieczne. Zawsze należy zakładać, że instalacja może być pod napięciem i zachowywać najwyższą ostrożność lub powierzyć prace profesjonalistom, którzy mają doświadczenie w pracy z systemami elektrycznymi i stosują odpowiednie procedury bezpieczeństwa, w tym wyłączenie instalacji. Prąd nie ostrzega, zanim kopnie.

Wiatr jest kolejnym czynnikiem ryzyka. Zimowe miesiące często przynoszą porywiste wiatry, które dodatkowo utrudniają pracę na wysokości, zwiększają ryzyko utraty równowagi i mogą spowodować, że używane narzędzia staną się trudne do kontrolowania. Praca w takich warunkach jest wysoce niewskazana. Lepiej poczekać na poprawę pogody.

Rozważając usuwanie śniegu z paneli fotowoltaicznych, zawsze trzeba postawić sobie pytanie: czy potencjalny, często niewielki zysk z kilkudniowej produkcji energii jest warty ryzyka poważnego urazu, uszkodzenia paneli czy nawet konstrukcji dachu? W większości przypadków, dla standardowej instalacji na dachu, odpowiedź brzmi: nie. Zwłaszcza w przypadku niewielkich opadów i odpowiedniego kąta nachylenia paneli, o czym będzie mowa w następnej części.

Warto też pomyśleć o ukrytym lodzie pod warstwą śniegu. Nawet pozornie niewielka ilość śniegu może skrywać niebezpieczną, śliską powierzchnię lodu bezpośrednio na panelu lub dachu, co dramatycznie zwiększa ryzyko poślizgnięcia się. Usunięcie śniegu nie oznacza, że powierzchnia staje się bezpieczna. Może być wręcz przeciwnie.

Podsumowując, zagrożenia związane z odśnieżaniem paneli PV są realne i znaczące. Obejmują obciążenie konstrukcji, ryzyko upadku z wysokości, uszkodzenie paneli, ryzyko porażenia prądem i utrudnienia związane z pogodą. Wszelkie działania powinny być podejmowane z największą ostrożnością, najlepiej z bezpiecznej odległości, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do bezpieczeństwa – zaniechane lub powierzone specjalistom. Nasze bezpieczeństwo i trwałość inwestycji w fotowoltaikę są ważniejsze niż maksymalizacja produkcji w każdych warunkach zimowych.

Kąt nachylenia paneli a zaleganie śniegu – zjawisko samooczyszczania

Sekret mniejszego zaangażowania w usuwanie śniegu z instalacji fotowoltaicznych często tkwi w… grawitacji i fizyce. Jednym z najistotniejszych czynników, które wpływają na to, czy i w jakim stopniu śnieg będzie zalegał na panelach fotowoltaicznych, jest ich kąt nachylenia w stosunku do poziomu. To właśnie spadek decyduje o tym, jak łatwo biała pokrywa może się zsunąć pod własnym ciężarem lub przy minimalnym wzroście temperatury, nawet o kilka stopni Celsjusza.

W polskich warunkach geograficznych i klimatycznych, gdzie zimą doświadczamy zarówno sypkiego, jak i mokrego śniegu, standardowy kąt nachylenia instalacji na dachu to zazwyczaj od 20 do 30 stopni. To ustawienie jest optymalne nie tylko z punktu widzenia całorocznej produkcji energii (pozwalając na dobry uzysk wiosną, latem i jesienią), ale także w znacznym stopniu sprzyja zjawisku samoistnego osuwania się śniegu z powierzchni modułów. Śnieg po prostu nie ma jak stabilnie przyczepić się do nachylonej, gładkiej powierzchni na tyle długo, by zgromadzić się w znaczącej ilości, o ile nie mamy do czynienia z ekstremalnymi mrozami i zlodowaceniem.

Dane pokazują, że nawet przy stosunkowo niewielkim kącie nachylenia, już od około 10 stopni, śnieg ma tendencję do samoczynnego spadania z paneli PV, gdy temperatura wzrośnie powyżej zera lub panele zaczną minimalnie się nagrzewać pod wpływem nawet rozproszonego światła słonecznego docierającego przez warstwę śniegu. Jest to naturalny mechanizm samooczyszczania, który znacząco redukuje potrzebę ręcznego usuwania śniegu z paneli. Wyobraźmy sobie zjeżdżalnię na placu zabaw – nawet niewielkie nachylenie wystarczy, by obiekt na niej umieszczony zaczął się poruszać.

W regionach Polski, które charakteryzują się częstszymi i obfitszymi opadami śniegu, eksperci i instalatorzy często zalecają zwiększenie kąta nachylenia paneli – nawet do 45 stopni. Takie bardziej strome ustawienie jeszcze skuteczniej minimalizuje ryzyko długotrwałego zalegania grubej pokrywy śnieżnej. Śnieg zsuwa się z tak nachylonych modułów praktycznie od razu po opadach lub przy najmniejszej odwilży. To rozwiązanie dedykowane dla specyficznych lokalizacji, które jednocześnie może nieco zmienić profil produkcji energii w innych porach roku, optymalizując zimowy uzysk kosztem np. części wiosennego.

Zjawisko samooczyszczania jest kluczowe dla zrozumienia, dlaczego odśnieżanie paneli często nie jest niezbędne, a wręcz może być niewskazane. Gładka, szklana powierzchnia paneli w połączeniu z ciepłem generowanym przez ogniwa nawet przy niewielkim nasłonecznieniu (tzw. efekt mikroprodukcji lub nagrzewanie się pod wpływem światła podczerwonego) oraz właśnie z odpowiednim kątem nachylenia tworzą idealne warunki do zsuwania się śniegu. Działa to jak śliski, lekko ciepły dach, z którego śnieg łatwo odpada płatami.

Warto obserwować swoją instalację po opadach śniegu. W wielu przypadkach, szczególnie w słoneczny, choć mroźny dzień, zauważymy, jak pod wpływem światła (nawet jeśli nie przebija się przez całą warstwę śniegu) woda na granicy śnieg-panel zaczyna się rozpuszczać. Tworzy to cienką, poślizgową warstwę, która umożliwia zsuwanie się masy śniegu w dół. Panele o mocy 300-400W generują niewielką ilość ciepła nawet zimą, co w połączeniu z nasłonecznieniem wspomaga ten proces.

Jeżeli panele są zamontowane na płasko lub pod bardzo niewielkim kątem (poniżej 10 stopni), zjawisko samooczyszczania będzie znacznie słabsze. W takich przypadkach ryzyko zalegania śniegu i związanych z tym problemów (obciążenie konstrukcji, brak produkcji) jest większe. Dlatego przy planowaniu instalacji, zwłaszcza w miejscach z regularnymi opadami śniegu, warto rozważyć optymalny kąt nachylenia. Choć nie można go dowolnie zwiększyć na każdym dachu, warto dyskutować te kwestie z instalatorem.

Optymalny kąt nachylenia zależy nie tylko od szerokości geograficznej i zimowych opadów, ale też od priorytetów inwestora – czy ważniejsza jest maksymalna produkcja zimą (większy kąt), czy stabilny uzysk przez większość roku (kąt optymalny dla danej szerokości geograficznej, często ok. 30-35 stopni dla Polski). Wiele symulacji energetycznych dla instalacji w Polsce pokazuje, że nawet pewna utrata produkcji zimowej na rzecz optymalizacji kąta dla pozostałych pór roku jest energetycznie i ekonomicznie korzystniejsza w perspektywie całego roku.

Nie można zapominać, że samooczyszczanie działa najlepiej, gdy śnieg jest stosunkowo świeży i nieprzemarznięty na trwałe do powierzchni panelu. Wielodniowe zaleganie śniegu w warunkach mrozu, cykle zamarzania i rozmarzania mogą spowodować utworzenie się twardej skorupy lodowej, która będzie znacznie trudniejsza do usunięcia naturalnie. W takich sytuacjach, gdy kąt nachylenia jest wystarczający, a temperatura wzrośnie, śnieg zazwyczaj zsuwa się całymi płatami, co jest widokiem dość satysfakcjonującym dla właściciela.

Jeżeli mamy panele zamontowane na konstrukcji naziemnej, często możemy łatwiej sterować kątem nachylenia i optymalizować go pod kątem zimowych warunków, np. zwiększając go na ten okres. To jednak wymaga ręcznej regulacji, co nie zawsze jest praktyczne. Stałe ustawienie pod kątem ok. 30-35 stopni jest dobrym kompromisem dla większości lokalizacji w Polsce, pozwalając na rozsądne samooczyszczanie zimą i dobry uzysk przez resztę roku. To pokazuje, że odpowiednie zaprojektowanie i montaż instalacji fotowoltaicznej może w znacznym stopniu ograniczyć lub wyeliminować potrzebę ręcznego usuwania śniegu z modułów.

Kąt nachylenia paneli to w zasadzie nasz pierwszy i najlepszy sprzymierzeniec w walce z zimową pokrywą śnieżną. Dobrze ustawione panele to takie, które radzą sobie z większością opadów samodzielnie, minimalizując potrzebę naszej interwencji, co w konsekwencji zwiększa nasze bezpieczeństwo i chroni instalację przed potencjalnymi uszkodzeniami związanymi z nieumiejętnym usuwaniem śniegu z instalacji.